Waluty cyfrowe zagrożeniem dla pozycji dolara

Bank JPMorgan wskazuje, że konkurenci i przeciwnicy Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej są w posiadaniu możliwości technologicznych, które zagrażają amerykańskiej hegemonii w sektorze finansowym. Bloomberg cytuje ocenę banku JPMorgan, dotyczącą pojawiającego się ryzyka dla dolara i dolarowych sankcji.

Według JPMorgan Chase & Co., „gdy koncepcja walut cyfrowych w bankach centralnych zacznie nabierać rozpędu, Stany Zjednoczone powinny zdecydowanie reagować na tę sytuację. W przeciwnym razie ryzykują utratę głównego argumentu swojej potęgi geopolitycznej, tj. dominującej roli dolara w światowej gospodarce.

Josh Younger, szef oddziału strategii instrumentów pochodnych i stóp procentowych JPMorgan i Michael Feroli, specjalista banku ds. gospodarki amerykańskiej, w jednej ze swoich analiz stwierdzili, że „żaden kraj nie może stracić więcej od destrukcyjnego potencjału waluty cyfrowej, niż Stany Zjednoczone”. Wszystko kręci się wokół hegemonii dolara amerykańskiego. Emisja globalnej waluty rezerwowej, jako środka wymiany, wykorzystywanego w międzynarodowym handlu i usługach, daje państwu emitującemu tę walutę, ogromne korzyści ”.

Analitycy bankowi przypominają, że jeśli Chinom i Unii Europejskiej uda się stworzyć technologie „cyfrowego juana” i „cyfrowe euro” (czyli odpowiedników istniejących walut, ale działających poza tradycyjnym systemem bankowym - w oparciu o portfele elektroniczne, dostępne w określonej bazie danych, banków centralnych lub ich autoryzowanych struktur), to istnieje ogromne ryzyko, że zarówno Unia Europejska, jak i Chiny podejmą poważne wysiłki, aby „wypchnąć” dolara z międzynarodowego handlu.  Jak słusznie zauważają analitycy JPMorgan, już sam fakt, że takie cyfrowe waluty nie potrzebują systemu SWIFT (odłączenie, od którego Stany Zjednoczone używają, jako sankcji przeciwko przeciwnikom geopolitycznym) jest już dużym problemem dla amerykańskiej dominacji finansowej na świecie.

Jeżeli realizacja takiego scenariusza dojdzie do skutku, ucierpi nie tylko dyplomacja Waszyngtonu, ale także popyt na dolara. Chociaż gospodarka USA (przy parytecie siły nabywczej, dane Statista za 2019 r.) stanowi zaledwie 15% gospodarki światowej, to dolar jest wykorzystywany w ponad połowie handlu międzynarodowego. Tak więc, popyt na amerykańską walutę może jeszcze długo spadać, zanim osiągnie „naturalnie uzasadniony” poziom udziałów w światowym obrocie finansowym. Nie oznacza to, że ten dla Amerykanów niewątpliwy problem, zmaterializuje się jutro, ale jeśli groźba zaistnienia „cyfrowych” euro i RMB (juana) przyciąga uwagę dużego amerykańskiego banku, to wydaje się, że problem istnieje i jest on bardziej niż poważny.

Ironia losu polega na tym, że ci, którzy mogą najbardziej w przyszłości ucierpieć, w wyniku szoku inflacyjnego na świecie (to znaczy zwykli Amerykanie i ludzie w innych krajach, utrzymujący swoje oszczędności w dolarach), dowiedzą się o pojawiającym się ryzyku, jako ostatni. Magazyn Forbes dowiedział się, że Goldman Sachs organizuje specjalne telekonferencje z zamożnymi klientami pod hasłem „inflacja, złoto i bitcoiny”, ale dostęp do tych wydarzeń informacyjnych, dla zwykłych śmiertelników, jest zamknięty.

Jednak wielu przeciwników geopolitycznych USA, nie musi podsłuchiwać amerykańskich bankierów – oni sami już wcześniej obliczyli wszystkie pojawiające się na rynkach finansowych, ryzyka. To jest między innymi powodem tego, że na długo przed „wirusowym” uruchomieniem amerykańskiej, „dolarowej prasy drukarskiej” i pierwszymi chińskimi eksperymentami z „cyfrowym juanem” - banki centralne, w tym nawet niektóre banki centralne sojuszników USA, zaczęły kupować złoto lub repatriować do kraju sztabki złota, dotąd przechowywane za granicą. Trudno przewidzieć, kiedy i w jakiej formie nastąpi rekonfiguracja światowego systemu finansowego, ale nie ma wątpliwości, że duzi gracze geopolityczni już aktywnie przygotowują się do takiej rekonfiguracji i wynikających stąd zagrożeń.

__________

Źródła: agencja Bloomberg, Forbes