Pandemia koronawirusa roznieca amerykańsko-chińską wojnę ekonomiczną

Jesienią ubiegłego roku, obserwatorom amerykańsko-chińskiej sceny polityczno- ekonomicznej wydawało się, że obie potęgi gospodarcze, po miesiącach zmagań w wojnie handlowej, obfitującej w cła zaporowe, sankcje ekonomiczne i polityczne, a nawet w zatrzymania poważnych działaczy gospodarczych (przypadek wiceprezes Huawei), doszły do pewnego konsensusu. Tymczasem pandemia koronawirusa, na nowo skomplikowała wzajemne relacje USA i Chin. W USA coraz głośniej rozbrzmiewają  oskarżenia części polityków wobec Pekinu, o spowodowanie epidemii koronawirusa, a ostatnio oskarżenia te doszły do poziomu wezwań, aby amerykańskie władze odmówiły spłacania amerykańskich zobowiązań kredytowych wobec Chin. Ponieważ Chiny pozostają drugim, co do wielkości posiadaczem amerykańskich obligacji skarbowych, to w swojej istocie, tego rodzaju żądanie jest niczym innym, jak wezwaniem do selektywnego niewykonanie przez USA zobowiązań płatniczych. Otwartym pozostaje pytanie na ile rozsądna jest taka inicjatywa i jak może ona wpłynąć nie tylko na chińską, ale również na amerykańską i co za tym idzie na światową gospodarkę?

Dominują wystąpienia parlamentarzystów. Senator z Tennessee Marsha Blackburn stwierdziła, że: „Pekin zostanie ukarany za ukrywanie zarażeń koronawirusem w Wuhan, który wywołał globalny kryzys opieki zdrowotnej, poprzez umorzenie części amerykańskiego zadłużenia przypadającego na bank centralny Chin”. Wsparł ją senator Lindsey Graham, autor kilku znanych projektów ustaw dotyczących sankcji wobec Rosji i Nord Stream 2. „To już trzecia pandemia z Chin. Pochodzą one z tych brudnych rynków, przepełnionych myszami i małpami zarażonych wirusami, które dalej przenoszone są na żywność” - powiedział w poniedziałek 23 kwietnia, Graham. Według niego „cały świat powinien wystawić Chinom rachunek za pandemię” i sprawić, żeby Pekin pożałował swego postępowania”. „Chcę doprowadzić do sytuacji, w której nasze zadłużenie wobec Chin będzie spisane, ponieważ to oni muszą nas spłacić, a nie my ich!” - podkreślił senator.

Blackburn i Graham nie są jedynymi, którzy próbują „zarabiać” na chińskim pochodzeniu koronawirusa. Senator Josh Hawley, we współpracy z trzema innymi kolegami, już przedłożył Parlamentowi projekt ustawy o potrzebie przeprowadzenia międzynarodowego dochodzenia w sprawie odpowiedzialności Pekinu za wybuch koronawirusa i stworzenia „mechanizmu wypłat przez Chiny rekompensat”. Towarzyszy temu szeroko zakrojona kampania propagandowa z udziałem wyższych, amerykańskich urzędników państwowych. Mark Esper, dyrektor generalny Pentagonu, powiedział w wywiadzie dla Fox News, że „Chiny wiele ukrywają w związku z COVID-19. Dotyczy to zarówno obecnego przebiegu pandemii, jak i jej początkowej fazy”. „Chiny mogłyby być bardziej uczciwe i dostarczać więcej informacji, aby ułatwić nam radzenie sobie z infekcją” - powiedział Esper, wzywając do „nacisku” na Pekin i dobicia się całej prawdy o pochodzeniu wirusa.

Jako pierwszy o możliwości biologicznego wycieku z Instytutu Wirusologii w Wuhan napisał Botao Xiao, były pracownik tej instytucji z Instytutu Wirusologii Wihan w Internecie. Zwrócił uwagę, że jedno z laboratoriów badawczych tego Instytutu, znajduje się sześćset metrów od rynku z owocami morza, gdzie wybuchła epidemia. Zasugerował, że „śmiercionośny koronawirus prawdopodobnie został stworzony w laboratorium” i został przypadkowo przeniesiony do miasta. Wkrótce jednak Botao usunął publikację wyjaśniając, że hipoteza nie została potwierdzona.

Niemniej jednak wersja sztucznego pochodzenia wirusa została natychmiast podchwycona przez media, a następnie przez urzędników z Waszyngtonu. 17. lutego republikański senator Tom Cotton ogłosił, że infekcja pochodzi z laboratorium biochemicznego w Wuhan w Chinach, i obiecał pociągnąć do odpowiedzialności „winnych za rozprzestrzenianie się śmiertelnej pandemii”. Do oskarżeń wobec Chin szybko przyłączył się Biały Dom. Donald Trump w swoich tweetach na temat COVID-19, nie wyraża się inaczej, jak „chiński wirus”. A sekretarz stanu USA Mike Pompeo w marcu br. udaremnił podpisanie wspólnego komunikatu ministrów spraw zagranicznych G7, ponieważ większość domagała się usunięcia z dokumentu terminu, wirus Wuhan.

Tymczasem coraz więcej renomowanych ekspertów odrzuca takie zarzuty. New York Times doniósł, że zastępca doradcy ds. Bezpieczeństwa Narodowego USA Matthew Pottinger poprosił służby wywiadowcze o zbadanie możliwości wycieku wirusa z laboratorium w Wuhan już w styczniu br., ale CIA nie znalazła nic podejrzanego. Generał Mark Millie, przewodniczący Połączonego Komitetu Szefów Sztabów, powiedział 14 kwietnia br., że: „Istnieje wiele dowodów na to, że koronawirus powstał w naturalny sposób”. Richard Abright, profesor biologii chemicznej na University of Rutgers, wyjaśnił gazecie Washington Post, że: „w sekwencji genomu tego wirusa nie ma absolutnie nic, co wskazywałoby na jego sztuczne pochodzenie. …… Wersja broni biologicznej powinna być absolutnie wykluczona”.

Jednak wiele osób w USA nadal chce postawić na swoim. W ubiegłym tygodniu w Teksasie i Nevadzie wytoczono procesy sądowe przeciwko ChRL: ponad pięć tysięcy Amerykanów twierdzi, że poniosło ogromne straty, ponieważ Chińczycy pozwolili na rozprzestrzenienie się koronawirusa na całym świecie. „Nasz pozew dotyczy osób, które doznały fizycznych szkód w wyniku oddziaływania wirusa. ….Dotyczy to także działalności handlowej Chin, handlu na rynkach, na których sprzedawane jest mięso dzikich zwierząt” - oświadczyła firma prawnicza Berman Law Group, reprezentująca powodów. Amerykanie domagają się rekompensaty w wysokości 1,2 bln USD, co w wyniku dziwnego zbiegu okoliczności, odpowiada dokładnie wartości amerykańskich obligacji, znajdujących się w posiadaniu chińskiego Banku Narodowego. Tak, więc, może dojść do sytuacji, w której sąd zabroni amerykańskiemu rządowi wypłat Chińczykom za te papiery, „zabezpieczając w ten sposób interesy powodów”, a urzędnicy w Waszyngtonie posłusznie to postanowienie sądowe, wypełnią.

Zdaniem wielu ekspertów, roszczenia odszkodowawcze za pandemię są sprzeczne zarówno z międzynarodowymi standardami prawnymi, jak i zdrowym rozsądkiem. Jednak, jak pokazuje praktyka nakładania przez Waszyngton sankcji na inne kraje, Stany Zjednoczone bardziej liczą się z własnym interesem, niż z prawem międzynarodowym. Wydaje się, że w rzeczywistości za obciążaniem Chin odpowiedzialnością za obecną pandemię, stoją interesy amerykańskich firm. Problem polega na tym, że w ChRL już prawie poradzili sobie z epidemią. Chińskie zakłady przemysłowe i fabryki szybko wznawiają produkcję. Natomiast większość zachodnich firm jest nieczynna z powodu kwarantanny. Oznacza to, że światowe rynki są otwarte na ekspansję Chin i nie będzie nikogo, kto mógłby z nimi w nadchodzących miesiącach, konkurować. Stąd żądanie kolosalnej rekompensaty, którą Waszyngton zamierza wykorzystać, jako dźwignię nacisku, aby zapobiec wykorzystaniu przez Pekin, korzystnego dla niego rozwoju sytuacji rynkowej. I dlatego należy przypuszczać, że amerykańskie sądy zaspokoją wszystkie roszczenia amerykańskich firm i obywateli, wobec chińskiego rządu.

Jednak przy takim rozwoju sytuacji, głównym poszkodowanym mogą zostać same Stany Zjednoczone. W związku z perspektywą niewypłacalności USA, Pekin nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko pilnie wyprzedać posiadane amerykańskie papiery dłużne. Może to całkowicie zniszczyć rynek długu publicznego w USA, a z powodu nadpodaży inwestorzy nie będą już kupować nowych emisji obligacji. To spowoduje, że Skarb Państwa nie będzie miał, czym sfinansować rekordowego deficytu budżetowego, a także programów wsparcia antykryzysowego dla gospodarki USA, o wartości wielu bilionów dolarów (przyjętych w końcu marca br.). Natomiast, jeśli w takiej sytuacji Rezerwa Federalna (FED) odważy się pokryć te koszty, jeszcze bardziej zwiększając dodrukowywanie dolara, to jego pozycja, jako światowej waluty rezerwowej zostanie całkowicie i na zawsze podważona.

__________

Źródło - analiza mediów: nytimes.com, washingtonpost.com, ria.ru