Konflikt pomiędzy azjatyckimi sojusznikami USA

Rząd Korei Południowej 9 września br. wykluczył Japonię z listy krajów, którym były przyznane ułatwione warunki eksportu, w odpowiedzi na podobne środki zostały podjęte przez japońskie władze, poinformowała agencja informacyjna Ronhap. Wcześniej, już na początku czerwca Japonia ogłosiła, że przestaje gwarantować Korei Południowej ułatwione warunki zakupu trzech rodzajów japońskich materiałów używanych w przemyśle elektronicznym. W Seulu uznali to za naruszenie norm Światowej Organizacji Handlu i postanowili się odegrać. Minister przemysłu i handlu Republiki Korei Song Yoon Mo powiedział dziennikarzom, że Japonia z pierwszej kategorii eksporterów została przesunięta do drugiej (z trzech istniejących). Kategoria ta obejmuje kraje, które w opinii rządu Korei Południowej nie przestrzegają zasad międzynarodowej kontroli eksportu w zakresie handlu technologiami rakietowymi, materiałami jądrowymi, chemikaliami i produktami podwójnego zastosowania. Proces uzyskiwania pozwoleń eksportowych takich produktów do Japonii będzie teraz wymagał w Korei Południowej więcej czasu.

Japonia już na początku lipca ogłosiła utratę zaufania do Korei Południowej, w związku z próbami uzyskania przez Seul odszkodowań dla Koreańczyków, których niewolnicza praca była wykorzystywana przez japońskie firmy w latach 1910–1945, czyli w okresie tzw. japońskiego kolonializmu w Korei. Władze japońskie uznały, że działania Korei Południowej naruszają prawo międzynarodowe, powołując się przy tym na umowę z 1965 r. zawartą między Japonią, a Koreą Południową w związku z normalizacją stosunków, która przewidywała wypłatę przez Japonie zadośćuczynienia w wysokości 300 mln USD i udzielenie pożyczek na kwotę 200 mln USD. Faktycznie Japonia wypłaciła wówczas to odszkodowanie - około dwóch miliardów dolarów według bieżących cen. Zatem według Tokio wszelkie roszczenia o odszkodowania za nieruchomości oraz naruszenia praw osób fizycznych i prawnych, należy uznać za ostatecznie rozstrzygnięte.

O nieprostych japońsko-koreańskie stosunkach politycznych i historycznych wiadomo nie od dzisiaj. W stosunkach tych narosło tyle złożonych i bolesnych tematów, że wpływają one na relacje Tokio, nie tylko z Phenianem (co jest zrozumiałe), ale także z Seulem. Jednak tarcie Japonii z południowymi Koreańczykami nigdy nie osiągnęło takiego stopnia nieprzyjaźni - prawie wrogości, jak ostatnio.

Zaostrzenie rozpoczęło się prawie rok temu. W październiku ubiegłego roku Sąd Najwyższy Republiki Korei nakazał dwóm japońskim firmom - Mitsubishi Heavy Industries i Nippon Steel & Sumitomo Metal Corp. - wypłacić odszkodowanie czterem koreańskim pracownikom, którzy byli zmuszani do niewolniczej pracy w ich fabrykach podczas II wojny światowej. Nawiasem mówiąc, podobne sprawy, dotyczące kolejnych 70 firm, toczą się przed koreańskimi sądami.
Japonia kategorycznie odrzuciła wyrok, powołując się wspomniane wcześniej rozstrzygnięcie tej kwestii w 1965 r. W odpowiedzi Korea Południowa rozpoczęła proces konfiskaty majątku tych korporacji, a Tokio wszczęło wojnę ekonomiczną przeciwko Seulowi.

1 lipca br. weszły w życie ograniczenia dla Koreańczyków, dotyczące dostaw metali ziem rzadkich używanych w produkcji elektroniki z Japonii. Teraz wymaga to specjalnego zezwolenia, którego uzyskanie może trwać do trzech miesięcy. Ponadto na początku sierpnia Tokio wykluczyło Koreę Południową z tzw. „białej listy”, której uczestnicy otrzymują produkty podwójnego zastosowania (w tym wojskowe) według uproszczonych procedur. Decyzja weszła w życie 28 sierpnia. Jako powód swoich działań Japończycy podali „niewystarczającą kontrolę Korei Południowej” nad swoim eksportem. W takich zarzutach, obserwatorzy sceny politycznej dostrzegli oczywiście przejrzystą aluzję do przekazywania przez Seul swoich produktów do KRLD, co południowo-koreańscy oficjele oczywiście kategorycznie odrzucili.

Działania Tokio zadają silny cios przemysłowi elektronicznemu Korei Południowej, światowego lidera w tej dziedzinie. Tak, więc za emocjonalną debatą na temat pretensji historycznych kryje się całkowicie pragmatyczny interes rywalizujących krajów z cyklu „podstawić nogę konkurencji”. Stąd ostatnie decyzje władz koreańskich, które chcą przeznaczyć kwotę 6,5 miliarda USD na uniezależnienie swojej gospodarki od Japonii.

Ale to nie koniec. Kilka tygodni temu (25 sierpnia) Seul wycofał się z porozumienia o wymianie informacji wywiadowczych z Japonią, stwierdzając, że nie ma sensu go utrzymywać, ponieważ strona japońska „już podważyła podstawy zaufania”.  Można powiedzieć, że teraz oba kraje będą grać w „głuchy telefon”, wykorzystując Stany Zjednoczone, jako łącze transmisyjne.

A do tego, jeszcze wisienka na torcie - Korea Południowa ostatnio przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w pobliżu wysp, które jak twierdzi Japonia, należą do niej. Według japońskich mediów rząd tego kraju za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych zaprotestował przeciwko działaniom Korei Południowej na obszarze spornych wysp Dokdo. Stwierdzono między innymi, że „Wyspy Takeshima (japońska nazwa), to pierwotne terytorium Japonii”, a „prowadzenie tam ćwiczeń jest niedopuszczalne”. Korea ma oczywiście zwoje zdanie na ten temat, a ćwiczenia wokół spornych wysp, jeszcze podgrzewają i tak napiętą sytuację.

Na razie biznes obserwuje postępującą konfrontację gospodarczą między dwoma krajami, zastanawiając się nerwowo, ile to będzie kosztować światową gospodarkę, która już przechodzi ciężkie czasy. Japonia i Korea Południowa są głównymi sojusznikami (i dosłownie twierdzami) Stanów Zjednoczonych w Azji. Znaczenie regionu, pod względem gospodarczym, geopolitycznym, jak i wojskowym, w obecnym okresie jest po prostu niemożliwe do przecenienia, a pozycja Amerykanów w ostatnich latach ciągle jest testowana. Brakowało tylko ostrej konfrontacji między satelitami Waszyngtonu.

W kwestiach politycznych, strony konfliktu spoglądają na Waszyngton. Ale, ten nie chce i nie może opowiedzieć się konkretnie po którejś ze stron. Według Wall Street Journal zaostrzenie na linii Japonia - Korea Południowa, zaskoczyło Stany. Reakcja zza oceanu pośrednio to potwierdza, ponieważ w istocie sprowadza się to do wyrażania przez Waszyngton swoich obaw, co do rozwoju sytuacji. Amerykański prezydent powiedział, że oba kraje stawiają Stany Zjednoczone w „trudnej sytuacji”. Sekretarz Stanu wyraził rozczarowanie z powodu zerwania umowy o wymianie danych wywiadowczych. Szef Pentagonu podkreślił znaczenie kontynuowania współpracy między trzema krajami w dziedzinie bezpieczeństwa.

To, co się dzieje na linii Tokio – Seul, nie jest dobrym prognostykiem dla rozwoju światowej gospodarki. Oba kraje, to m.in. światowi liderzy w produkcji zaawansowanych technologii elektronicznych i informatycznych. Jednak, jak to zwykle bywa „gdzie dwóch się bije …”. I jest wielce prawdopodobne, że obserwując ten konflikt wznoszone są toasty szampanem w wielu stolicach świata. Zaczynając oczywiście od Pekinu i Phenianu.

__________

Źródło: WSJ z 28.08.2019, Yonhap News z 02.09.2019