Francja w szoku po działaniach Monsanto

W kwietniu br., o czym już pisaliśmy, walne zgromadzenie akcjonariuszy odrzuciło (55,5 proc. głosujących) absolutorium dla prezesa Bayeru Wernera Baumanna i jego zarządu. Było to pokłosie skandali z przejęto przez Bayera amerykańska firmą Monsanto.
Wg agencji Bloomberg, decyzja WZA nie ma mocy prawnej, jest zwykle symboliczna, ale zawsze uważa się ją za kluczowy wyznacznik nastrojów inwestorów. Głosowanie było ostatnim punktem burzliwego spotkania kierownictwa firmy z inwestorami, którzy nie szczędzili słów krytyki prezesowi i szefowi rady nadzorczej Wernerowi Wenningowi i domagali się wyjaśnień, jak mogło dojść od utraty ok. 35 mld euro wartości rynkowej spółki od czasu kupienia Monsanto. Głównym wątkiem tej debaty było, czy szefowie Bayera właściwie ocenili zagrożenia prawne związane z Roundupem (środkiem ochrony roślin zawierający glifosat).

Prawdziwą „bombą” okazało się jednak to, co odkryły francuskie media i służby w maju. Dziennik „Le Monde” ujawnił, że kupiony przez Bayer Monsanto stworzył swego rodzaju „kartotekę” francuskich osobistości. Byli to m.in. politycy, urzędnicy, liderzy organizacji zawodowych i publicznych oraz dziennikarze. „Le Monde” powoływał się na stan kartoteki z listopada 2016 roku. Wówczas na liście znajdowało się ponad 200 nazwisk. Obok nazwisk i funkcji w kartotece znajdowały się takie dane, jak ich adresy, numery telefonów, opisy hobby, poziom sympatii wobec Monsanto oraz opinie o glifosacie, środkach chwastobójczych itd.

W zestawieniu wytypowano 74 „cele priorytetowe” podzielone na 4 grupy: sojuszników, potencjalnych sojuszników do rekrutacji, osobistości do wyedukowania i osób pod nadzorem – wyjaśniała „Rzeczpospolita”. Według niemieckiego dziennika „Deutsche Welle” osobom na liście przyznawano stopnie od 0 do 5, w zależności od możliwości wywarcia na nich wpływu i ich stopnia podatności na sugestie. Kartoteka do francuskich mediów miała trafić za sprawą przecieku z Fleishmann-Hillard, firmy zajmującej się PR i lobbowaniem (przedstawiciele Fleishmann-Hillard twierdzili później, że nie są w stanie „zidentyfikować tego dokumentu” i nie mają wiedzy o niewłaściwym działaniu ich współpracowników). To właśnie do niej Amerykanie mieli zwrócić się o pomoc ws. glifosatu, gdy czynnik aktywny Roundupu był już uznany za prawdopodobnie rakotwórczy przez Międzynarodowy Ośrodek Badań Raka.

W kartotece pojawiły się takie postacie, jak (były już) minister rolnictwa Stéphane Le Foll, (była) minister ekologii Ségolene Royal (jako jedna z niewielu otrzymała stopień „0” – tj. bez podatności na wpływy), minister zdrowia Marisol Touraine, minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire, szef Instytutu Badań Agronomicznych Philippe Mauquin, dziennikarze AFP, Le Monde czy Radio France. Po wyjściu sprawy na jaw i złożeniu zawiadomienia przez dziennikarzy, śledztwo wszczęła paryska policja i prokuratura. Francuski kodeks karny zabrania bowiem sporządzania baz danych osób „zawierających ich opinie polityczne i filozoficzne bez zgody tych osób”. Po wyjściu na jaw skandalu, Bayer bronił się, że „nie dysponuje wiedzą” odnośnie działań Monsanto.

__________

Źródło: Gazeta Finansowa z 20.05.2019