Kolejny światowy kryzys finansowy na horyzoncie

Ustępujący minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble ostrzegł w wywiadzie dla "Financial Timesa", że działania banków centralnych grożą powstaniem "nowych baniek" i kolejnym światowym kryzysem finansowym. Według polityka nakręcające się poziomy globalnego zadłużenia i płynności finansowej stanowią znaczne zagrożenie dla światowej gospodarki. Schaeuble, który przez ostatnie osiem lat kierował jedną z największych gospodarek na świecie, uważa, że istnieje ryzyko powstania "nowych baniek" z powodu wpompowywania na rynki bilionów dolarów przez banki centralne. Polityk, przestrzegł też przed zagrożeniem dla stabilności strefy euro, zwłaszcza związanym z bilansami banków, które są obciążone pokryzysowym dziedzictwem kredytów zagrożonych. Wg Schaeuble, ekonomiści na całym świecie, do których on również należy, obawiają się zwiększonego ryzyka wynikającego z akumulacji coraz większej płynności oraz wzrostu publicznego i prywatnego zadłużenia.

Natomiast główny globalny ekonomista Deutsche Banku Torsten Sløk twierdzi, że prawdziwym problemem dla rynków finansowych może okazać się 8 bilionów dol. ulokowanych w obligacjach o ujemnej rentowności. Według niego na obligacjach wytworzyła się gigantyczna bańka spekulacyjna, która tylko czeka, aby pęknąć. Chodzi o papiery dłużne korporacyjne (emitowane przez podmioty gospodarcze) oraz rządowe, które po 9 latach od wybuchu kryzysu przynoszą ujemną dochodowość. Wg Sløka to nie jest normalne. Tzw. "bezpieczne" aktywa, takie jak obligacje, wykazują negatywną rentowność od czasu, kiedy banki centralne zaczęły skupować olbrzymie liczby rządowych papierów dłużnych. Miało to pomóc finansować się państwom po kryzysie z 2008 r. i ujarzmić rosnący dług. Efekt był taki, że inwestorzy teoretycznie, zamiast na nich zarabiać, dopłacali w imię bezpieczeństwa w nadziei na wykup ze strony Europejskiego Banku Centralnego, czy Rezerwy Federalnej. Cały ten popyt podniósł ceny obligacji, ścinając zyski poniżej zera w różnych częściach świata (do dzisiaj ten stan utrzymuje się np. w Japonii i w niektórych miejscach w Europie). Sløk twierdzi, że wspomniane 8 bilionów dolarów ulokowanych w aktywach o ujemnej dochodowości zmusiło inwestorów do szukania na całym świecie innych klas aktywów, takich jak kredyt o podwyższonym ryzyku, pożyczek, hipotek, obligacji o podwyższonym ryzyku, czy akcji rynków wschodzących.

Dariusz Lasek, członek zarządu i ekspert ds. rynku długu w Skarbcu TFI zauważa, że na razie na rynku jest chęć, aby coraz więcej kupować, kursy akcji rosną i biją kolejne rekordy. Inwestorzy chcą lokować kapitał w tego typu aktywach. Dopóki chcą, wszystko powinno być dobrze. Jednak, co się stanie, kiedy karty się odwrócą?  Według niego, aby "to wszystko się wywróciło",  potrzeba punktu zapalnego. - Co będzie takim "triggerem"? Wyjście Amerykanów z umowy NAFTA z Meksykiem i Kanadą mogłoby rozpocząć ten proces? Jakieś niespodziewane problemy Chin? Tego nie wiemy.

Podobną ocenę sytuacji na rynkach finansowych, do wyrażonej wyżej, zaprezentował już kilka miesięcy temu Alan Greenspan - legenda amerykańskiego świata finansów, wieloletni szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Stwierdził on, że "pod każdym względem długoterminowe stopy procentowe są o wiele za niskie i trudne do utrzymania. Kiedy pójdą w górę, to poruszą się możliwie szybko. Doświadczamy więc bańki, ale nie tej na rynku akcji, lecz obligacji. To nie zostało zdyskontowane przez rynek".

Takie działanie wg Greenspana będzie prowadzić do tzw. stagflacji, czyli wzrostu inflacji w warunkach gospodarczej stagnacji, niewidzianej w USA od lat 70. Wtedy stagflację wywołał kryzys naftowy. Obecnie może być ona efektem działań banków centralnych, które miały chronić rynki finansowe przed zapaścią. W kontekście ostatnich działań wygląda na to, że akcent w poprzednim zdaniu powinien padać na słowo "miały".

__________

Źródło: tvn24bis.pl z 09.10.2017,
           Damian Szymański,  businessinsider.com.pl z 17.10.2017