W Europie Zachodniej rośnie sprzeciw wobec umów TTiP i CETA

Niemiecka koalicja organizacji pozarządowych, na 17 września zapowiedziała masowe protesty przeciwko dwom kontrowersyjnym umowom handlowym TTiP i CETA, a w Austrii sześciu burmistrzów usiłuje zmusić Radę Narodową do podjęcia tematu CETA.

Protestujący w Niemczech będą żądać natychmiastowego porzucenia prac nad TTIP i przerwania procesu ratyfikacyjnego CETA. Demonstracje w tej sprawie mają odbyć się 17 września w siedmiu miastach - m.in. w Berlinie, Hamburgu i Monachium - zapowiedzieli 23. Sierpnia 2016 r., podczas konferencji prasowej w niemieckiej stolicy ich organizatorzy, w sumie ponad 30 organizacji pozarządowych (m.in. WWF, Oxfam i Greenpeace), partii politycznych (Zieloni, SPD, Die Linke), związków zawodowych (w tym największy niemiecki ver.di), think tanków, organizacji konsumenckich, a nawet małych inicjatywy kościelnych.

Powód? Prace nad TTIP i CETA - umowami o wolnym handlu, które mają znieść większość barier celnych i ułatwić przepływ towarów między Unią Europejską a USA i Kanadą - wchodzą w gorącą fazę. Politycy się śpieszą, bo zbliża się decydujące unijne spotkanie ws. CETA, z kolei rządom Niemiec i Stanów Zjednoczonych bardzo zależy na domknięciu rozmów w sprawie TTIP jeszcze przed wyborami prezydenckimi w USA. Oboje kandydaci do tego urzędu - Hillary Clinton i Donald Trump - są do umowy nastawieni sceptycznie.

Z kolei w Austrii sześciu burmistrzów z partii SPÖ chce zmusić Radę Narodową do zajęcia się tematem CETA. W poniedziałek złożyli na ręce ministra spraw wewnętrznych Wolfganga Sobotki (ÖVP) ponad 40 tys. podpisów (wymagane było 8 tys.). Resort ma teraz trzy tygodnie na zweryfikowanie wniosku o społeczną inicjatywę ustawodawczą. Jeśli jej wynik będzie pozytywny, burmistrzowie znów dostaną czas - tym razem na zebranie 100 tys. podpisów. Jeśli i to się uda - a biorąc pod uwagę nastroje społeczne w Austrii nie powinni mieć z tym problemu - austriacki parlament będzie musiał zająć się CETA i TTiP. Austriaccy burmistrzowie posunęli się do takiego wybiegu ponieważ CETA została wynegocjowana już w 2014 roku i ma zostać podpisana w październiku. Na początku lipca unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmström zapowiedziała, że CETA wejdzie w życie na podstawie tzw. tymczasowego stosowania - i dopiero wtedy - a więc po fakcie - będzie ratyfikowana przez unijne państwa. To - wg organizacji przeciwnych umowom - "polityczny skandal".

Zarzuty przeciwników umów TTIP i CETA są podobne. Wg nich CETA i TTIP w obecnym kształcie zagrażają demokracji, bo oddają zbyt wielką władzę w ręce koncernów. Państwa byłyby zobowiązane do ochrony inwestorów kosztem dobra społecznego. Przykład? Gdyby kanadyjski koncern stwierdził, że nowe prawo w jednym z europejskich krajów pomniejsza jego zyski, mógłby skierować sprawę do ISDS - prywatnego trybunału arbitrażowego, w których koncerny będą mogły skarżyć państwa, gdy te wprowadzą niekorzystne dla nich prawo. Jawność takich postępowań jest często ograniczana. Sztandarowym argumentem krytyków jest przypadek Australii, która została pozwana przez branżę tytoniową za próby wprowadzenia ograniczeń w reklamowaniu jej wyrobów.

Ale lista zarzutów jest dłuższa. Żeby wprowadzić ułatwienia handlowe, TTIP i CETA muszą zrównać normy - m.in. dotyczące rolnictwa i bezpieczeństwa żywności. A te są za oceanem i w Europie różne. Krytycy umów obawiają się, że zrównanie norm de facto będzie oznaczało obniżenie tych europejskich. Przykład? W Stanach Zjednoczonych nie obowiązują przepisy dotyczące wielkości boksów, w których trzyma się zwierzęta rzeźne. W Europie takie przepisy istnieją i są dość restrykcyjne. Z kolei zniesienie niemal wszystkich ceł na produkty rolne i otwarcie europejskiego rynku na nieskrępowany import mięsa i ryb z Kanady i USA może uderzyć w mniej konkurencyjne europejskie rolnictwo.

Ostatnim poważnym zarzutem jest brak transparentności umów. Negocjacje między Komisją Europejską a USA ws. TTIP długo były owiane tajemnicą, do której dostępu nie mieli nawet ważni politycy krajów UE. W maju organizacja ekologiczna Greenpeace wyświetliła na fasadzie Reichstagu i opublikowała na swojej stronie internetowej treść 13 rozdziałów umowy wraz ze stanowiskami negocjacyjnymi stron. Dowiedzieliśmy się z nich wówczas, że Amerykanom zależy, aby ich żywność miała łatwy dostęp do europejskiego rynku, ale są niechętni do zaakceptowania bardziej wymagających unijnych standardów - czego domagają się Francuzi, żeby chronić swoich producentów. Kartą przetargową jest m.in. otwarcie amerykańskiego rynku dla samochodów z Europy - na czym z kolei zależy Niemcom. Krótko po przecieku prezydent Francis Hollande stwierdził, że trzeba rozważyć wstrzymanie negocjacji.

Niemców i Amerykanów w ich wysiłkach dopięcia TTIP wspierali jeszcze Brytyjczycy. Ale od czerwca, kiedy obywatele Wielkiej Brytanii zadecydowali o wyjściu z Unii, umowa TTIP przestała ich dotyczyć. Szanse na jej podpisanie są więc niewielkie, mimo to organizacje pozarządowe krytyczne wobec umów o wolnym handlu zamierzają robić wszystko, aby społeczny sprzeciw był zauważalny do ostatniej chwili.

Bo zdaniem Cornelii Füllkrug-Weitzel - prezydentki organizacji Chleb dla Świata (Brot für die Welt) - jeśli umowy TTIP i CETA dojdą do skutku, ucierpią "najbiedniejsi z biednych":
- CETA i TTIP stoją w sprzeczności z polityką handlową zorientowaną na wartości. Powiększą przepaść między wiodącymi krajami wysoko uprzemysłowionymi, bogatą Północą i biednym Południem. Żeby handel stał się motorem zrównoważonego rozwoju, potrzebujemy uczciwych umów zgodnych z wyższymi - a nie niższymi, społecznymi i ekologicznymi standardami - stwierdziła Füllkrug-Weitzel.

 

TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership). Projekt TTIP jest negocjowanym między USA i Unią Europejską układem o Transatlantyckim Partnerstwie na rzecz Handlu i Inwestycji.

CETA (Comprehensive Economic Trade Agreement) jest umową handlową pomiędzy Unią Europejską a Kanadą - będzie ratyfikowana przez kraje UE.

 

__________

Źródło: Adriana Rozwadowska, http://wyborcza.biz/biznes/ z 23.08.2016