RCEP – zagrożenie dla amerykańskiej pozycji w regionie Azji i Pacyfiku

15 listopada 2020 r., Chiny podpisały unikalną umowę o wolnym handlu z 14 krajami regionu Azji i Pacyfiku. Wyjątkowość tej umowy polega nie tylko na tym, że oddziałuje bezpośrednio na jedną trzecią światowej populacji i jedną trzecią światowej gospodarki. Podpisana umowa tworzy jedną z największych unii handlowych w historii. Powstała strefa wolnego handlu, w której bariery celne są zmniejszone, na obszarze obejmującym jedną trzecią światowej populacji (2,2 miliarda konsumentów) i jedną trzecią światowego PKB (28 bilionów dolarów).

Podpisanie tzw.  Kompleksowego Regionalnego Partnerstwa Gospodarczego, czyli z angielskiego RCEP - Regional Comprehensive Economic Partnership, nastąpiło po ośmiu latach negocjacji. To ważny krok w kierunku integracji gospodarczej regionu. W rzeczywistości ta umowa jest pierwszą umową handlową, która łączy Chiny, Japonię i Koreę Południową. Ekonomiści szacują, że umowa ta, w okresie do 2030 roku, doda światowej gospodarce ok. 200 miliardów dolarów. Natomiast z punktu widzenia geoekonomiki ważne jest to, że w jej ramach unię gospodarczą z Chinami, tworzą sojusznicy Ameryki - Japonia i Australia. To kolejny już sygnał wskazujący na stopniowe przechodzenie światowego przywództwa gospodarczego z Waszyngtonu do Pekinu.

W zasadzie RCEP nie jest pierwszą umową handlową w Azji i zachodzi pytanie, czym różni się nowa umowa od istniejących już porozumień APEC i ASEAN? Pierwsze z nich APEC - Asia-Pacific Economic Cooperation - nie jest stowarzyszeniem integracyjnym, ale wielostronnym forum, które nie nakłada na uczestników żadnych zobowiązań w zakresie ceł i innych instrumentów regulujących handel zagraniczny. Natomiast Zjednoczenie Krajów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), w przeciwieństwie do APEC, ma charakter gospodarczy. To już jest strefa wolnego handlu, utworzona w 1967 roku. ASEAN zapewnia również handel bezcłowy. Jednak nowa umowa znacznie rozszerza strefę wolnego handlu. Jeśli ASEAN jednoczy 600 milionów ludzi, to nowe porozumienie obejmie 2,2 miliarda ludzi. Pod tym względem jest to największa umowa o wolnym handlu, w historii. W rzeczywistości RCEP może stać się uzgodnionym obszarem wolnego handlu, takim jak UE czy północno-amerykańska NAFTA, tylko na większą skalę.

RCEP, to nowe strategiczne rozwiązanie dla krajów regionu Azji i Pacyfiku. Jednoczy, w ramach jednego porozumienia, wiele istniejących już umów podpisanych przez 10 członków tzw. Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej - Brunei, Kambodżę, Indonezję, Laos, Malezję, Birmę, Filipiny, Singapur, Tajlandię i Wietnam. Po przystąpieniu do RCEP, te 10 krajów po raz pierwszy łączy pakt handlowy z gospodarkami Australii, Chin, Japonii, Nowej Zelandii i Korei Południowej. Według Vilena Vardapetyana, dyrektora Centrum Naukowo-Dydaktycznego ds. Problemów Modernizacji Systemów Ekonomicznych i Politycznych Wyższej Szkoły Ekonomicznej RANEPA: „RCEP to w istocie rozwój bezpośrednich stosunków gospodarczych pomiędzy krajami ASEAN, a innymi krajami regionu azjatyckiego, co niewątpliwie przyspieszy tempo wzrostu inwestycji wzajemnych i wzajemnej wymiany handlu handlowej”.

Czego konkretnie dotyczy RCEP? Umowa obejmuje tradycyjne działy gospodarki związane z wolnym handlem: cła, administracja celna, środki sanitarne, inwestycje, usługi itp. Jednak w przeciwieństwie do ASEAN, gdzie w umowach handlowych pomiędzy krajami obowiązują różne reguły dot. pochodzenia towarów, nowa umowa ujednolica te reguły. W praktyce oznaczało to, że w ramach ASEAN np. rower wyprodukowany w Indonezji mógł być sprzedawany w Japonii na zasadach wolnego handlu. Ale aby go sprzedać w Korei Południowej, potrzebne były nowe komponenty. Teraz, gdy dany kraj wytwarza produkt w ramach RCEP, produkt ten może być sprzedawany we wszystkich 15 krajach.

Kolejny ciekawy fakt. RCEP to pierwsza umowa o wolnym handlu między Chinami, Japonią, Australią i Koreą Południową. Wydawało się, że takie porozumienie jest niemożliwe z powodów politycznych. Okazuje się jednak, że kraje Azji i Pacyfiku przedkładają korzyści gospodarcze nad względy polityczne. Chiny uczestniczą w nowej unii wraz z Japonią i Australią - krajami politycznie należącymi do Zachodu. Nowa unia handlowa jest w rzeczywistości odzwierciedleniem nowego procesu – tzw. decouplingu (oddzielenia, rozłączenia, odsprzęgania). To swego rodzaju izolacja gospodarki regionu, co oznacza, że kraje Azji i Pacyfiku w większym stopniu uzależniły się od regionalnych powiązań gospodarczych, niż od powiązań globalnych. Tempo wzrostu w krajach Azji i Pacyfiku w ostatnich latach przekraczało 5%, czyli więcej niż w innych regionach świata.

Według ekspertów Financial Times, największe korzyści z podpisania RCEP odniosą Japonia i Korea Południowa, a korzyści wynikające z dostępności na rynku tańszych towarów, mogą również rozprzestrzenić się na Europę i Stany Zjednoczone. Dla innych krajów tego porozumienia, dostawa towarów po obniżonych stawkach celnych na rynek, o populacji 1,5 miliarda ludzi i rosnącej sile nabywczej, jest z pewnością opłacalna, chociaż duże kraje odniosą oczywiście większe korzyści gospodarcze.

Jednak pod względem geopolityki głównym beneficjentem RCEP są Chiny, a głównym przegranym Stany Zjednoczone. USA włożyły wiele wysiłku w powstrzymanie ChRL. Warto przypomnieć słowa Baracka Obamy, że „Stany Zjednoczone nie mogą pozwolić krajom takim, jak Chiny na ustalanie reguł światowej gospodarki. My musimy napisać te zasady”. Koncepcja dwóch partnerstw - Transatlantyckiego (TTIP) i Trans-Pacyficznego  (TPP), tworzonych pod auspicjami Stanów Zjednoczonych - zakładała, że te partnerstwa gospodarcze staną się przeciwwagą dla Chin i ich szybkiego rozwoju. Utworzenie dwóch konkurujących, ze sobą klastrów, w których nie było miejsca dla Chin, miało stać się narzędziem wyjścia światowej gospodarki z kryzysu, rozpoczętego na długo przed pandemią. Tymczasem utworzone z wielkim trudem, w 2016 roku, przez administrację Baraka Obamy, Partnerstwo Trans-Pacyfiku (TPP), faktycznie utraciło znaczenie, ponieważ krótko po przejęciu prezydentury przez Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone z niego wyszły. Już sama decyzja USA o wyjściu z TPP zmniejszyła amerykańskie wpływy w regionie Azji i Pacyfiku, a obecne utworzenie RCEP tylko pogarsza pozycję Waszyngtonu.

Właściwie nie można powiedzieć, że RCEP stworzono wbrew Stanom Zjednoczonym lub przeciw nim. Kraje regionu pospiesznie dołączyły do tego największego sojuszu, głównie ze względu na własny interes. Jednak samym swoim uczestnictwem w nowej unii handlowej, de facto uznały wiodącą rolę Chin w tworzeniu gospodarki nowego typu. Doszło do sytuacji, w której Chiny tworzą największą na świecie unię handlową z krajami Partnerstwa Trans-Pacyfiku (TPP), będącego „dzieckiem” Stanów Zjednoczonych. Przystąpienie do RCEP Japonii, jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie i gospodarczo krajów świata, stanowi ekonomiczne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę gospodarczą konfrontację USA z Chinami. Nowa unia gospodarcze nie tylko zwiększa potencjał eksportowy Chin, ale także umożliwia temu państwu, wykorzystanie zasobów finansowych i gospodarczych Japonii i Korei Południowej, tradycyjnych sojuszników USA w regionie, w przypadku dalszego stosowania przez Waszyngton sankcji wobec Pekinu. Zgadzając się na przystąpienie do RCEP, Japonia w rzeczywistości przesłała Stanom Zjednoczonym jednoznaczny sygnał, że nie zamierza już podporządkowywać swoich interesów gospodarczych, interesom politycznym Waszyngtonu.

Jedyną rzeczą, której się nie udało Chinom, była odmowa przystąpienia do RCEP Indii. Indie konkurują z Chinami w wielu obszarach produkcji i obawiały się przegranej z bardziej konkurencyjnymi chińskimi towarami na własnym rynku. Jednak drzwi do RCEP nie są dla Delhi zamknięte. Wielu ekspertów jest przekonanych, że Indie w końcu dołączą do porozumienia, ponieważ same są zainteresowane wejściem na nowe rynki.

 __________

Opracował: dr Krzysztof Surdyk