Świat w „początkach azjatyckiego wieku”

Teza, mówiąca o tym, że żyjemy w okresie geopolitycznej transformacji przebija się do świadomości coraz szerszego audytorium. Jeszcze niedawno kwestionowanie światowego przywództwa Stanów Zjednoczonych bliskie było świętokradztwu. Ostatnie lata zmieniły jednak wiele w światowej gospodarce i polityce. Koncepcje globalizacji Baraka Obamy z wielkimi międzynarodowymi projektami, takimi jak TPP (Trans Pacific Partnership) czy TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership), zostały zastąpione przez wizje Donalda Trumpa realizowane pod hasłem „Ameryka znowu wielka”. Jednak w trumpowskim wydaniu, wielkość Ameryki bardzo często wiąże się ze stratami, które ponoszą inne państwa, w tym sojusznicy USA.

Rosnąca, początkowo w cieniu amerykańskiej, gospodarka Chin wypłynęła na szerokie międzynarodowe wody, wraz z ambitnymi koncepcjami geopolitycznymi „Nowego Jedwabnego Szlaku”. Wg berlińskiego Instytutu Badań nad Chinami Mrecator (Mercator Institute for China Studies) Chiny prowadzą politykę zagraniczną, która zakłada tworzenie, alternatywnych do już istniejących, międzynarodowych instytucji i organizacji, głównie ekonomicznych. Celem tej działalności jest stworzenie nowego formatu uczestnictwa Chin w sprawach międzynarodowych, tak, aby Pekin mógł rozszerzać swoje wpływy i obchodzić przeszkody ze strony międzynarodowego systemu, kontrolowanego przez USA.

Działania Chin nie mogły spodobać się Stanom Zjednoczonym, które podejmowały początkowo zawoalowane działania, których celem było powstrzymanie chińskiej ekspansji. Jednak ubiegły, 2019 rok przyniósł już otwartą konfrontację ekonomiczną miedzy tymi państwami. Na amerykańskie sankcje i cła zaporowe Chiny odpowiadały wstrzymaniem importu amerykańskich produktów rolnych i obniżaniem podatków, co jeszcze bardziej pogłębiało nierównowagę handlową, na niekorzyść USA. Konsensus, uzyskany w końcu 2019 roku, drogą ustępstw obu stron, szybko został zaprzepaszczony, a pandemia koronawirusa, stała się kolejnym pretekstem do wznowienia wzajemnych ataków.

Wydaje się jednak, że strategia przyjęta przez Stany Zjednoczone w zmaganiach o dominującą pozycję we współczesnym świecie, nie do końca zdaje egzamin. Rażącym wręcz błędem wydaje się być narzucanie swojej woli sojusznikom, kierując się li tylko własnym interesem, nie proponując im w zamian żadnych korzyści, a często wręcz narażając na straty ekonomiczne, polityczne i wizerunkowe.

Polityka taka doprowadziła do sytuacji, w której wielu sojuszników USA, pomimo otwartych gróźb, a nawet sankcji, podejmuje decyzje sprzeczne z polityką Waszyngtonu. Wpływa to negatywnie na spójność istniejących sojuszy i doprowadza do napięć w relacjach wzajemnych. Przykładami może tu być odmowa państw „Szóstki”, wyjścia razem ze Stanami Zjednoczonymi z porozumienia jądrowego z Iranem lub wprowadzanie w niektórych państwach Unii Europejskiej technologii 5G chińskiej firmy Huawei, pomimo ostrych, amerykańskich nacisków. W stosunkach wzajemnych USA i ich zachodnich sojuszników mamy do czynienia z sytuacją, która może świadczyć o stopniowym rozchodzeniu się dróg, dotąd wspólnego rozwoju ekonomicznego.

 

Znamiennym dla takiej właśnie oceny sytuacji geopolitycznej, jest wystąpienie szefa dyplomacji Unii Europejskiej, Joseppa Borrella, podczas niedawnego spotkania z niemieckimi dyplomatami. Borrell w swoim wystąpieniu opisywanym przez brytyjski The Guardian, nie szczędzi krytyki wobec polityki Chin i nawołuje do skoncentrowanej współpracy Europy wobec hegemonistycznych planów tego kraju. Jednak co innego przykuło uwagę w wystąpieniu głównego dyplomaty UE. Otóż Borrell, w sposób najłagodniejszy, jak to tylko możliwe, ogłosił początek „wieku azjatyckiego” w światowej gospodarce. Co więcej, według szefa dyplomacji europejskiej, kontrolowany przez USA porządek świata zakończył się i właśnie jesteśmy świadkami początku nowego etapu rozwoju historycznego, w którym Unia Europejska nie jest już gotowa zadowalać się rolą młodszego partnera Waszyngtonu.

The Guardian cytuje dość odważną tezę z wystąpienia J. Borrella. „Analitycy długo toczyli dyskusje na temat końca systemu amerykańskiego w stosunkach międzynarodowych oraz o początku azjatyckiego wieku. Dzieje się to na naszych oczach” - powiedział główny europejski dyplomata. Wyjaśnił też, że Unia Europejska, jako całość znajduje się obecnie pod ogromną presją dyplomatyczną ze strony Waszyngtonu i Pekinu. „Początek azjatyckiego wieku wywiera presję na UE, aby opowiedziała się po którejś ze stron” – stwierdził Borrell.

Dla dalszego rozwoju sytuacji, najciekawsze jest jednak to, jak naczelny dyplomata UE sugeruje rozwiązać problem tego poparcia. Otóż sugeruje on, aby UE nie opowiadała się po żadnej ze stron i z boku przyglądała się zmaganiom Pekinu i Waszyngtonu. Według Borella, Europejczycy „muszą podążać za własnymi interesami i wartościami i unikać przekształcania się w instrument tej czy innej strony”. Można wiec powiedzieć, że UE za pośrednictwem swojego wiodącego dyplomaty ogłosiła suwerenność.

Słowa Borrella świadczą również o tym, że Bruksela chce zająć ważniejszą niż dotąd pozycję  w światowej geopolityce. Nowe stanowisko UE, wyrażane otwartym tekstem przez najważniejszych urzędników UE, nie można tłumaczyć, niczym innym, jak zmianą układu sił w światowej geopolityce: Waszyngton osłabł, zmieniła się równowaga sił, a zaciekły konflikt między Waszyngtonem, a Pekinem otwiera przed Unią Europejską nowe możliwości.

 

Jest mało prawdopodobne, aby Donald Trump był zachwycony dezercją z pola geopolitycznych batalii, bloku państw, które (przynajmniej teoretycznie) powinny być najbardziej oddanym sojusznikiem USA i wspierać wszystkie amerykańskie koncepcje geopolityczne. Bo przecież, jak wielokrotnie powtarzali przedstawiciele wewnętrznego kręgu amerykańskiego prezydenta, ochrona Pax Americana - „świata skoncentrowanego na Ameryce” i amerykańskiej hegemonii - jest najwyższym priorytetem, wobec którego nie może być kompromisów. Teraz okazuje się jednak, że świat się zmienia i dla Europejczyków po raz pierwszy od dawna, ważniejsze od układów i zależności politycznych, może być skoncentrowanie się na własnych interesach.

 

Abstrahując od tego, jak faktycznie potoczą się dalsze losy świata, jak zakończy się amerykańsko-chińska rozgrywka i jaką ostatecznie pozycję w nowym układzie sił zajmie zjednoczona bardziej lub mniej Europa, warto przyjrzeć się obecnej sytuacji geopolitycznej i dokonać pewnych spostrzeżeń, być może przydatnych również dla naszego kraju.

Po pierwsze. Wydaje się, że świat wszedł w okres decydujących przemian, po których zakończeniu na wiele kolejnych lat ukształtowany zostanie nowy światowy porządek. Czy będzie to porządek determinowany przez „wiek azjatycki”, jak uważa J. Borrell, czy Amerykanie ochronią swoje Pax Americana, trudno obecnie rozstrzygnąć. USA ciągle stanowią ogromną siłę polityczną, ekonomiczną i militarną i w zasadzie mogłyby dyktować światu warunki. Jednak nie są całkowicie wszechmocne i muszą, a przynajmniej powinny uwzględniać realia współczesnego świata. Tymczasem rozpoczynają „wojny na wielu frontach”, nie troszcząc się o sojuszników. Wg wielu ekspertów politycznych jednym z podstawowych błędów USA było jednoczesne wystąpienie Waszyngtonu przeciwko Rosji i Chinom, co w efekcie wywołało naturalne zbliżenie tych państw. Innym ważnym błędem jest całkowite lekceważenie przez obecne władze USA, swoich sojuszników europejskich, a także doprowadzanie do ich wybiórczego, uprzywilejowanego traktowania, co prowadzi do rozłamów i osłabiania więzi partnerskich wewnątrz UE.

Po drugie. Amerykańsko-chińskie zmagania ekonomiczne, przybierają charakter egzystencjalny. Obie strony stosują coraz bardziej radykalne metody i środki wojny ekonomicznej. Do lamusa odchodzą zasady równoprawnej gospodarki rynkowej. Dominują amerykańskie cła zaporowe i sankcje ekonomiczne, ale pojawiają się również zakazy wykorzystywania w USA produktów chińskich firm (przypadek Huawei) i chińskie retorsje w postaci podwyższenia ceł na amerykańskie produkty, w tym na produkcję rolną i ropę naftową. W związku z oskarżeniami o niewłaściwe działania w związku z koronawirusem, ale także w związku z działaniami Pekinu wobec Hongkongu i Ujgurów, Waszyngton wprowadził cła na większość importowanych do Stanów chińskich towarów, zakazał wjazdu do tego kraju chińskich naukowców, ograniczył do minimum liczbę chińskich dziennikarzy w USA, a do Kongresu i amerykańskich sądów wpłynęły żądania wypłat odszkodowań za chińskie działania związane z koronawirusem na kwotę 1,3 biliona dolarów, przewyższającą amerykańskie zadłużenie wobec Chin. Tymczasem w chińskich mediach pojawiają się zawoalowane informacje o możliwości pozbycia się amerykańskich papierów dłużnych (1,1 biliona USD), a także o rezygnacji z importu amerykańskiej żywności i całkowitym zakazie eksportu do USA pierwiastków ziem rzadkich. Prowadzi się testy z cyfrowym juanem, który ma być konkurencyjną walutą światową dla amerykańskiego dolara.

Skala wzajemnych „uderzeń” ekonomicznych zbliża się niebezpiecznie do granicy, której przekroczenie może doprowadzić do otwartej konfrontacji.

Po trzecie. Wpływ zmagań ekonomiczno-finansowych pomiędzy USA i Chinami nie jest obojętny dla reszty świata i jak można wnioskować z cytowanych wyżej wypowiedzi szefa dyplomacji UE J. Borrella świat, a przynajmniej Europa zajęły w tej sytuacji, pozycję wyczekującą. Jest to w zasadzie zrozumiałe. Pomimo sojuszy ekonomicznych, politycznych i militarnych wiążących UE ze Stanami Zjednoczonym, Chiny zdołały wyrobić sobie na światowym i europejskim rynku taką pozycję i wpływy, że narazić się im, występując u boku Ameryki, jest zbyt ryzykowne. „Początki azjatyckiego wieku”… powstającego …. „na naszych oczach”, wymagają od światowych polityków rozsądnych i przemyślanych działań. Działań, które uchronią społeczeństwa, którym przewodzą, przed skutkami nieuchronnej konfrontacji największych ekonomik współczesnego świata.

Warto zauważyć również, że amerykańsko-chińskie zmagania ekonomiczne odbywają się w tle pogarszającego się stanu światowej gospodarki, złej kondycji głównych banków i ogromnego deficytu budżetowego wielu światowych potentatów. A na to wszystko nałożył się jeszcze przestój gospodarczy wywołany epidemią koronawirusa, programy ratunkowe dla gospodarek, które w wielu przypadkach, tak jak w USA, zakładają drukowanie ogromnej ilości „pustego pieniądza”.

Jak w tej sytuacji zachowa się Polska? Powszechnie wiadomo, że pomimo naszego członkostwa w UE, wpływy amerykańskie w naszym kraju są ogromne. Można w zasadzie założyć, że przy podejmowaniu decyzji, względy polityczne przeważą nad ekonomicznymi. W związku z tym, jeżeli uwzględnić zaprezentowane wyżej poglądy unijne na sytuację gospodarczą na świecie, nasza postawa może być z nimi sprzeczna. Może to doprowadzić do dalszego osłabienia naszych więzów z Europą. To z kolei może mieć poważny wpływ na sytuację gospodarczą i działalność biznesu w naszym kraju.

Analizując tę sytuację z punktu widzenia strategicznego wywiadu gospodarczego, można pokusić się o wyciągniecie kliku wniosków i przedstawienie kilku rekomendacji dla biznesu:

  • w warunkach trwających zmagań ekonomicznych dwóch światowych potęg gospodarczych, rozsądek podpowiada, aby pozostałe państwa zachowały równy dystans wobec przeciwników, apelując o ich powrót do zasad ekonomicznej gry rynkowej;
  • przedsiębiorstwa i firmy, średniej wielkości kraju, takiego jak Polska, ze względu na trudny do przewidzenia rozwój sytuacji na rynku, powinny zachować większą ostrożność, planując nowe inwestycje. Bardziej wskazana jest troska o utrzymanie swoich dotychczasowych pozycji rynkowych;
  • na rynkach finansowych i giełdach dominować będzie kapitał spekulacyjny, reagujący spontanicznie m.in. na wydarzenia polityczne. Niedoświadczonym graczom giełdowym należałoby zalecić daleko idącą ostrożność.
  • Zmagania na rynkach finansowych i ewentualne osłabienie pozycji dolara, jako głównej, światowej waluty rezerwowej może doprowadzić do kryzysu na rynkach walutowych. Swego rodzaju potwierdzeniem tego stanu rzeczy są zalecenia banków GP Morgan i Goldman Sachs, które swoim głównym klientom zalecają inwestowanie w złoto.

____________________

Wykorzystano m.in.:

Patrick Wintour,  “Dawn of Asian century puts pressure on EU to choose sides, says top diplomat” – The Guardian, Mon 25 May 2020.

 

____________________

Opracował: dr Krzysztof Surdyk