Czy czeka nas nowy kryzys ekonomiczny?

Dziesięć lat temu, w nocy z poniedziałku 15 września 2008 r. Bank Lehman Brothers złożył wniosek o ogłoszenie upadłości z prośbą o ochronę przed wierzycielami. Bankructwo czwartego, co do wielkości amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers stało się początkiem globalnego kryzysu finansowego, który później przerodził się w globalną recesję. Jego zaistnienie wiąże się z szeregiem czynników, a w tym z: ogólnym, cyklicznym charakterem rozwoju gospodarczego i kryzysem na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych w 2007 roku. Zdaniem wielu specjalistów, przeżyty przez światową gospodarkę, kryzys finansowy z 2008 roku, może powtórzyć się również w niedalekiej przyszłości.

W czerwcu br. Bank Światowy (WB) opublikował rozczarowujący raport, zawierający prognozę dla światowej gospodarki: w nadchodzących latach świat zagrożony jest kolejną recesją. I chociaż w 2017 r. wzrost realnego PKB na świecie wykazywał pozytywny trend (3,1% wobec 2,4 w 2016 r.), to analitycy WB przewidują szybką zmianę trendu. Potwierdzają to obecne prognozy: oczekuje się, że w 2018 r. wzrost gospodarczy Chin zmniejszy się o 0,4%, Japonii o 0,7%, UE o 0,3%. W praktyce wskaźniki mogą być jeszcze gorsze. Dla nas szczególnie niepokojące są wieści z Europy. W kwietniu w Niemczech spodziewano się wzrostu produkcji przemysłowej o 0,3%, a odnotowano spadek o jeden procent. Podobnie jak Niemcy, lokomotywa gospodarcza w UE, hamuje również druga gospodarka kontynentu - Francja. Warto zauważyć, że analitycy WB dają negatywne prognozy dla handlu światowego. W 2018 r. ma nastąpić redukcja o 0,5%, a w 2019 r., co najmniej o kolejne 0,3%.

Chociaż spowolnienie wzrostu PKB na świecie nie jest jeszcze zagrożeniem krytycznym, to nabierające tempa wojny handlowe mogą doprowadzić do wybuchu tej „beczki prochu”. Właśnie takiego rozwoju wydarzeń obawia się główny ekonomista Banku Światowego, Shantayanan Devarajan. "Zagrożenia protekcjonistyczne zbierają chmury nad perspektywami gospodarczymi:, jeśli dojdzie do wojen handlowych, konsekwencje mogą być katastrofalne" - napisał w preambule opublikowanego raportu.

Wg Devarajana „lont już został zapalony”, a największe obawy wynikają z obecnej polityki Donalda Trumpa. I pomimo przewidywanego w tym roku wzrostu amerykańskiej gospodarki z 2,3 do 2,7 procent, ostateczne wyniki gospodarcze USA mogą zostać poważnie obniżone z powodu wojen handlowych z Chinami, Unią Europejską oraz Kanadą i Meksykiem.

Inni ekonomiści wymieniają jeszcze inne czynniki mogące przyczynić się do kolejnego kryzysu ekonomicznego. Według głównego ekonomisty agencji analitycznej Smith's Research & Gradings - Scotta McDonalda, powodem kryzysu mogą być m.in.: zawyżony dług państwowy i korporacyjny, utrata zaufania inwestorów i nowych firm, które nie znają zasad działania w warunkach bessy. McDonald jest przekonany, że kryzys może się powtórzyć. „Jest smutnym, ale prawdziwym twierdzenie, że gospodarka rozwija się cyklicznie, i że zawsze po okresie wzrostu gospodarczego będzie następował kolejny kryzys. Być może tym razem nie zobaczymy serii bankructw banków hipotecznych oraz tego, co po nich nastąpiło. Jednak już „udało nam się” doprowadzić do ogromnego zadłużenia. Wysokość długu publicznego w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, Japonii i.. we Włoszech rośnie w szybkim tempie, a wzrosty krytycznej masy zadłużenia nie mogą zostać powstrzymane” - twierdzi. „Korporacje funkcjonujące na rynkach krajów rozwijających się, również popadły w duże zadłużenie. A ponieważ stopy procentowe rosną, korporacje te są pod jeszcze większą presją."

Poza tym kluczowym czynnikiem wzrostu rynku jest zaufanie inwestorów. Obecnie, zaufanie to wynika z faktu, że gospodarka amerykańska szybko się rozwija. I tak długo, jak poziom transakcji handlowych w USA będzie wysoki, tak długo inwestorzy będą finansować deficyt budżetu tego kraju"- dodaje McDonald. Jednak wg tego amerykańskiego analityka, zaufanie do instytucji finansowych łatwo może być utracone, kiedy „wojny handlowe wymkną się spod kontroli, a dalsze zacieśnianie polityki kursowej przez FED, przez podnoszenie stóp procentowych utrudni dostęp do finansowania. W takiej sytuacji zaistnieją warunki do pojawienia się nowego kryzysu, podobnego do tego z 2008 roku”.

„Kolejny kryzys może być spowodowany przez inne czynniki makroekonomiczne, niż te, które wywołały kryzys z 2008 roku (krach na rynku nieruchomości). Tym razem czynniki te wiąże się z działalnością firm zajmującymi się nowymi technologiami i poza-bankowymi instytucjami finansowymi. Wiele z tych firm zarządzanych jest przez śmiałych, młodych menedżerów, którzy nigdy nie byli świadkami prawdziwego krachu na rynkach finansowych” – twierdzi McDonald.

Z kolei miliarder ze Stanów Zjednoczonych, założyciel firmy inwestycyjnej Bridgewater Associates Ray Dalio, definitywnie stwierdził, że nowy kryzys finansowy nastąpi w ciągu najbliższych dwóch lat. Opisał podział cyklu gospodarczego na kilka etapów. W trakcie pierwszego, wraz z dochodami z produkcji i wartością aktywów, rośnie zadłużenie. Z powodu zadłużenia banki centralne zaostrzają politykę pieniężną i kredytową. Następnie, według miliardera, stopy procentowe są obniżane praktycznie do zera, gospodarka wchodzi w fazę depresji, a banki centralne zaczynają skupować aktywa. „Moim zdaniem okres, w którym się znajdujemy, jest bardzo podobny do okresu lat 30 ubiegłego wieku", powiedział Dalio, przypominając sytuację gospodarczą na świecie podczas Wielkiego Kryzysu. Miliarder zauważył, że w takiej sytuacji „różnica między biednymi, a bogatymi jeszcze się zwiększa”.

Podobne oceny przedstawia najpopularniejszy analityk giełdowy banku J. P. Morgan, Marko Kolanović, w wywiadzie dla telewizji CNBS. Przewiduje, że "wielki kryzys z płynnościami finansowymi" już niedługo uderzy w rynki finansowe, które nękane będą spektakularnymi spadkami cen akcji, wywołując niepokoje społeczne. Przesunięcie bilionów dolarów na inwestycje pasywne, skomputeryzowane strategie handlowe i elektroniczne punkty sprzedaży spowoduje nagłe, silne spadki akcji. Banki centralne będą zmuszone do przeprowadzania bezprecedensowych działań, w tym do bezpośrednich zakupów akcji, a nawet doprowadzić do zaistnienia ujemnych podatków dochodowych. Dokładny termin, w którym nastąpi następny kryzys, nie jest jeszcze dokładnie określony. Marko Kolanović, daje jednak do zrozumienia, że w pierwszej połowie 2019 roku, rynki będą jeszcze bezpieczne.

Wcześniej, powtórzenie globalnego kryzysu finansowego z 2008 roku w niedalekiej przyszłości było przepowiadane również przez innych ekonomistów i polityków, w tym przez byłego premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna.

__________

Autor: dr Krzysztof Surdyk

Artykuł powstał na podstawie:

  • RIA Novosti z 15 i 19.09.2018
  • https://www.cnbc.com/2018/09/04/jpmorgan-says-next-crisis-will-feature-flash-crashes-and-social-unrest.html
  • Raport Banku Światowego z 15.06.2018