Niemiecka gospodarka – cisza przed burzą

Niemiecka gospodarka wydaje się być w znakomitej kondycji. W ubiegłym roku z eksportem towarowym o wartości 1 207,5 mld euro i importem towarowym wartym 954,6 mld euro Niemcy osiągnęły rekordowy proficyt w handlu zagranicznym w wysokości 252,9 mld euro. Tym samym poprawiły swój i tak znakomity rezultat z 2015 r., gdy odnotowały nadwyżkę w handlu towarami w wysokości 244,3 mld euro. W przeliczeniu na głowę mieszkańca niemiecka nadwyżka eksportowa jest około 14-krotnie wyższa niż nadwyżka handlowa innej wielkiej potęgi eksportowej, jaką jest gospodarka chińska. Z liczących się światowych gospodarek tylko Szwajcaria osiąga tutaj lepsze wyniki per capita. Również proficyt na rachunku obrotów bieżących Niemiec osiąga poziomy nieznane w historii tego kraju. Danymi za 2016 r. jeszcze nie dysponujemy, natomiast wiadomo, że w 2015 r. niemiecka gospodarka zanotowała nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących na poziomie 8,5-8,8% PKB. Jeszcze w 2000 r. ten sam wskaźnik wynosił -2%.

Tak duża nadwyżka handlowa jest obiektem zazdrości wielu państw na całym świecie i niewątpliwie świadczy o bardzo wysokiej konkurencyjności niemieckich przedsiębiorstw – zarówno tych małych, średnich (tj. sektora tzw. Mittelstand), jak i największych globalnych korporacji. A jednak niemieckie elity polityczne, przemysłowe i finansowe są nadzwyczaj strapione i zaniepokojone, choć niezbyt często dają temu wyraz publicznie. Są bowiem trzy istotne kwestie, które powodują, że niemieccy przywódcy nie mogą spać spokojnie. Owe problemy to, w kolejności od tych najważniejszych:

  1. katastrofalny stan dwóch największych i sztandarowych niemieckich banków – Deutsche Banku i Commerzbanku, który przekłada się na cały niemiecki sektor bankowy;
  2. groźba rozpadu strefy euro i Unii Europejskiej;
  3. coraz wyższe prawdopodobieństwo radykalnego zwrotu w międzynarodowym handlu w stronę protekcjonizmu i to w skali globalnej.

 Ad a) Niemiecki sektor bankowy jest w zaiste opłakanym stanie. Jak słusznie zwraca uwagę George Friedman – szef wywiadowni Stratfor:

Ich (tj. niemiecki – P.F.) system bankowy już ma potężne problemy. Spójrzcie na Deutsche Bank. Nie będą w stanie tego utrzymać. Ich gospodarka zacznie się dramatycznie kurczyć, a oni nie będą w stanie tego kontrolować. (…) Po stronie Niemiec macie kraj na krawędzi upadku. Trzeba bardzo poważnie potraktować niemiecki kryzys bankowy!

Deutsche Bank – ów symbol niemieckiej gospodarki, największy bank największej gospodarki strefy euro i jedyny bank niemiecki, który działa w skali prawdziwe globalnej – przeżywa obecnie olbrzymie trudności. Spośród wszystkich europejskich banków zgromadził w swoich bilansach całą górę toksycznych finansowych instrumentów pochodnych (derywatów), co teraz grozi niewypłacalnością. Szacuje się, że Deutsche Bank w swoim bilansie zgromadził derywaty warte ok. 42 bilionów euro. Dla porównania roczne PKB Niemiec to zaledwie 3,033 bln euro, a roczne PKB całej Unii Europejskiej to 14,6 bln euro. Żaden inny bank w Europie nie ma tak astronomiczno wysokiej ekspozycji na derywaty.

<czytaj cały artykuł> 

__________

Autor: dr Przemysław Furgacz